„Pocztówka z Dortmundu” – BVB vs. AS Monaco

„Pocztówka z Dortmundu” – BVB vs. AS Monaco

Jeśli spytamy jakiegokolwiek kibica piłki nożnej, jakie jest największe marzenie związane z jego drużyną, z pewnością wielu odpowiedziałoby „Chciałbym pojechać na mecz” albo „Chciałbym usłyszeć hymn Ligi Mistrzów na żywo przed meczem swojego klubu”. Ja też miałam takie marzenie. I w końcu postanowiłam je spełnić.

 

To, że to będzie niezapomniany wyjazd wiedzieliśmy od samego początku, w końcu ćwierćfinał Ligi Mistrzów, ale takich „atrakcji” nie spodziewał się nikt.

Poniedziałek, 5:45, dzwoni budzik. Normalnie byłabym pewnie wkurzona, bo to w końcu poniedziałek, ale nie tym razem, tego dnia wyruszałam na przygodę życia. Szybka, poranna toaleta, sprawdzenie 50 razy, czy wszystkie bilety są obecne, pożegnanie z mamą (oczywiście nie obyło się bez kazania ;)) aż w końcu wsiadłam do auta taty i pojechaliśmy na dworzec PKP. Chciałabym napisać, że teraz w głowie miałam już tylko mecz, ale niestety, klasa maturalna zobowiązuje i przed wyjazdem musiałam jeszcze pędzić do szkoły napisać ostatni sprawdzian z matematyki. Zadowolona jak nigdy po sprawdzianie z „ukochanego” przedmiotu biegiem udałam się na dworzec w Lesznie, z którego odjeżdżał pociąg do Wrocławia.

Pewne komplikacje pojawiły się już w samym Wrocławiu, kiedy pomyliliśmy przystanki autobusowe i wysiedliśmy o kilka za wcześnie (do tej pory zastanawiam się, jak było to możliwe, że nie widzieliśmy lotniska, ale zrzuciliśmy to na barki ekscytacji meczem). Po sprawnej odprawie udaliśmy się na pokład samolotu, maszyna zaczęła wznosić się w  powietrze, a  w słuchawkach zabrzmiało tradycyjne już podczas wyjazdów do Dortmundu „Coming home”. Dotarliśmy na miejsce i bez problemów znaleźliśmy drogę do hotelu. Wieczorem musiało nastąpić odwiedzenie Signal Iduna Park, gdzie po części w powietrzu było już czuć atmosferę wielkiego wydarzenia.

bvbmonaco3

We wtorek, myśląc, że czeka nas długi dzień (mieliśmy wracać w nocy autobusem), wstaliśmy dopiero o 11 i po szybkim ogarnięciu ubrani w koszulki BVB wyruszyliśmy do centrum. W całym mieście można było spotkać kibiców zarówno jednej, jak i drugiej drużyny, którzy sympatycznie życzyli sobie nawzajem powodzenia w wieczornym spotkaniu.

bvbmonaco4

Po obiedzie udaliśmy się do miejsca, gdzie najłatwiej jest stracić wszystkie pieniądze – do fanshopu. Po kupieniu paru gadżetów ustawiliśmy się w kolejce do wejścia. Atmosfera na Westfalenstadion jak zawsze świetna – kibice śmieją się, rozmawiają. Aż do pewnego momentu.

BILD przez swoją aplikację pierwszy poinformował o zamachu na autokar – nie ukrywam, jak przeczytałam nagłówek to zamarłam. Potem zaczęły się pojawiać wpisy na Twitterze, że mecz zostanie odwołany, jednak oficjalnej informacji na stadionie nikt nie podał, więc panował względny spokój. W rozmowie z Niemcami, którzy mieli miejsca koło nas padło nawet „Pewnie nic poważnego, zaraz podadzą składy i będzie mecz”. No i składów nie podali. Zamiast tego padła informacja, że Marc Bartra został ranny, a mecz zostaje przełożony na jutro. Pierwsza reakcja – płacz. Zadzwonił tata, pytał co robimy. Odpowiedziałam, że nie mam pojęcia i zadzwonię jak coś wymyślimy. Nie miałam żadnego pomysłu gdzie moglibyśmy pójść, jednak wiedziałam jedno – na pewno nie wrócę do domu, nie teraz, kiedy miałam spełnić największe marzenie. Śmiałam się nawet, że choćbym miała spać pod stadionem to bym została. Na szczęście znaleźliśmy sobie nocleg, a rezerwację na autobus udało się zmienić na dzień później. Odetchnęliśmy z ulgą. Zresztą nie tylko my, nasze mamy też były już w stanie przedzawałowym.

Następnego dnia dzięki Bogu już wszystko odbyło się zgodnie z planem. Kontrole przed wejściem na stadion były naprawdę solidne, w mieście wszędzie było pełno policji i innych służb i myślę, że mimo wydarzeń z poprzedniego wieczoru, czuliśmy się dosyć bezpiecznie

.bvbmonaco2

 

Udaliśmy się na stadion mając delikatne deja vu i ponownie zajęliśmy swoje miejsca na trybunie w oczekiwaniu na pierwszy gwizdek sędziego.

O samym meczu nie wiem co napisać, u piłkarzy BVB widoczne było rozkojarzenie, któremu ciężko się dziwić po wydarzeniach ostatniej nocy.

Mecz przegraliśmy, to prawda. Ktoś powiedział, że zabrakło nam szczęścia, najwyraźniej całą jego porcję wykorzystaliśmy dzień wcześniej.

 

bvbmonaco5

 

Podsumowując wyjazd, mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z tych wyjazdów, który będę pamiętać do końca życia. Spełniłam swoje największe marzenie i pełna, mimo wszystko, pozytywnej energii przywiezionej z Dortmundu mogłam przystąpić do egzaminu dojrzałości.

bvbmonaco1

Share and Enjoy

  • Facebook
  • Twitter
  • Delicious
  • LinkedIn
  • StumbleUpon
  • Add to favorites
  • Email
  • RSS
bvbmonaco5 bvbmonaco4 bvbmonaco3 bvbmonaco2 bvbmonaco1

Dodaj komentarz